Nauka i technika

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Szukaj

Alternatywne role matki

E-mail Print PDF

Jeśli się spyta młode kobiety, które mają po raz pierwszy stać się mamami, jakie chciałyby być w tej roli to prawie wszystkie odpowiadają “chcę być zwyczajnie dobra”. Mają nadzieję, że ich dzieci od początku będą czuły się kochane, zaopiekowane i bezpieczne. Chcą przekazać im to, co jest , pokazać piękno świata, utworzyć zaplecze na całe życie.

Jednakże poza najgłębszymi życzeniami i intencjami istnieje również praktyczny aspekt życia – i w tym zakresie wiele kobiet odkrywa, że stawanie się mamą nie musi być łatwym doświadczeniem. Mimo że wiele kobiet – ale z pewnością nie wszystkie – czuje istotny wpływ podświadomego czy intuicyjnego stanowiska do codziennego dbania o dziecko, to jednak mało która nie natrafia na rozmaitego rodzaju dylematy i trudności. I częstokroć jest tak, że wraz z wzrostem dziecka te wyzwania zwielokrotniają się i wzrastają. W jaki sposób dać dziecku miłość i troskę, ale nie stawać się nadopiekuńczą? Które potrzeby powinno się realizować, a co prowadzi już do rozpieszczenia i wywoływania nierzeczywistego wizerunku relacji międzyludzkich? Kiedy i jak uzewnętrzniać własne przemęczenie, złość, rozpacz? I czy w ogóle je pokazywać? Jeśli tak, to tak naprawdę po co?  – To są tylko przykłady pytań, na które nie wydają się istnieć proste, uniwersalne odpowiedzi.

Sytuację gmatwa – jeśli nie wręcz wywołuje – fakt, że teraz kobiety często mają o wiele mniej oparcia w starszych kobietach ze swojej rodziny, zwłaszcza od własnych matek. Wynika to niejednokrotnie z tego, że młode kobiety same z niego rezygnują i to różni to pokolenie od wielu minionych. Sposób, w jaki współcześnie ostrzega się matki przed popełnieniem wielu błędów wychowawczych i repertuar rozlicznych podejść do tego, czym te błędy właściwe są, odbija się wyraźnie nie tylko na relacjach kobiet z ich dziećmi, ale także na ich relacjach z własnymi matkami. Bardzo wiele kobiet deklaruje wprost, że dzięki swojej wiedzy – uzyskanej poprzez lekturę popularnych książek psychologicznych (czy zwykle „psychologizujących”) oraz rozmowy z innymi progresywnymi osobami – wyraźnie widzi błędy wychowawcze popełnione przez własnych rodziców. I że ich rodzicielstwo będzie kompletnie inne od tego, jakiego one doświadczyły jako dzieci. Tym samym odpowiedź na pytanie „jaką chcesz być matką” nagle brzmi „inną od mojej matki”. I  na tym polega dramat wielu współczesnych mam (o czym pełno na forach dla mam), które mając najlepsze intencje w stosunku do swoich dzieci wpadają w pułapkę konfliktu z własną mamą. Bo chociaż faza buntu czy odcięcia jest znaczącym elementem wzrostu wielu osób – szczególnie w okresie nastoletnim – to nie stanowi korzystnej podstawy do tworzenia relacji z własnym dzieckiem. Kiedy robimy coś w opozycji do kogoś, to ten ktoś nadal stanowi punkt odniesienia – można wręcz powiedzieć, że staje się głównym bohaterem. Masa (wewnętrznej, ale często również objawianej na zewnątrz) energii idzie na pokazanie, jak niesłychanie jesteśmy różni od tej osoby, w pewnym sensie nasze decyzje i działanie są jedynie komponentem dialogu czy walki z nią. Na takim podejściu bardzo przegrywa relacja matki z maleńkim dzieckiem, które momentami wręcz spływa na drugi plan w tym popisie sił. Z zewnątrz może to np. ukazywać się tak, jak gdyby młoda matka rozpieszczała swoje dziecko i skupiała się na nim, ale intencją jej poczynań może być chęć udowodnienia, że nie będzie tak pryncypialna, jak była jej matka. Konsekwencją tego jest często niedostatek stawiania jakichkolwiek granic wychowawczych, na czym na końcu najbardziej ucierpi dziecko.

 

Nie ulega żadnych wątpliwości, że każda matka popełnia błędy – a część popełnia ich niemało. Nie  chodzi naturalnie o to, aby idealizować dawne czasy czy swoich rodziców i żyć w zaprzeczeniu. Ale warto włożyć wysiłek w to, aby konfliktami z rodzicami zająć się na innej płaszczyźnie i w inny sposób, niż przez relację ze swoim dzieckiem. Bo dzięki temu ta nowa więź może stanowić odrębny rozdział życia, coś, co tworzy się i rozwija nie w opozycji do czegoś, tylko na swój wyjątkowy sposób. Jest to z pewnością jeden z najpiękniejszych skarbów, jaki można podarować zarówno własnemu dziecku, jak i sobie samej.